stone cold [1]

 

Tablo reader up chevron

00 | scream

▪️za każdymi drzwiami jest upadek▪️

~*~

Czterdzieści lat temu ludzie wszczęli bunt przeciwko rządom ówczesnego tyrana, Rogera Grahama. Jednak zostali zdradzeni, a o większości buntowników zapomniano. Teraz jego syn, by wyeliminować ludzi mogących być w przyszłości zagrożeniem dla niego stworzył system mający ich wykryć.

 

Jedni umieją z łatwością oszukać technologię, a jeszcze inni swoim krzykiem doprowadzić z łatwością do śmierci...

 

 

Comment Log in or Join Tablo to comment on this chapter...

01 | stop, Nadine

Pochodnia nadziei 

 

Pochodnia światła 

 

Pochodnia jaśniejąca w ciemnościach* 

 

 

- Nadine, co się z tobą dzieje? Już czwarty raz w tym tygodniu się widzimy. - blondynka ciężko wzdycha, patrząc tępo przez okno na żołnierzy pełniących dziś wartę przy zachodniej bramie.

 


Gdyby nie broń przewieszona przez ramię, nie różniliby się niczym od Opiekunów. Słyszy szelest przewracanych kartek, a po chwili irytujące pstrykanie palcami przez doktora Reynoldsa, który podczas ich sesji terapeutycznych wykorzystywał fakt, że dziewczynę drażni to, aby uzyskać od niej kilku odpowiedzi.

 


- Może pan mi wytłumaczyć, czemu nasza społeczność naiwnie wierzy, że syn ówczesnego tyrana okaże się miłosierny wobec chorych i biednych oraz będzie sprawiedliwym prezydentem, bo ja tego naprawdę nie rozumiem — mamrocze tak, by usłyszał każde słowo z ironicznym uśmiechem, zerkając ku mężczyźnie siedzącym w fotelu naprzeciw niej. Zaciśnięta szczęka sprawia Nadine ogrom satysfakcji. Poruszyła właśnie temat tabu. - Czy przypadkiem historia się nie powtarza?

 


- Koniec na dziś, Nadine. - mówi nieprzyjemnie lekarz, wstaje i podchodzi do biurka zawalonego masą papierów, kubków oraz pustych opakować po lekach uspokajających. Staje za nim oparty dłońmi o blat, lekko pochylając się do przodu.

 


Kolejny uzależniony  stwierdza cicho podświadomość nastolatki, mając ten jeden raz rację.

 


- Cofnijmy się o czterdzieści lat, ludzie znów spiskują przeciwko rządowi, mają dość traktowaniu ich jak pionki w głupiej grze o...

 


- Wyjdź stąd — przerywa jej stanowczo, wskazując dłonią na drzwi. - Albo poproszę strażników, żeby cię wyprowadzili. Chyba nie przepadacie za sobą, nieprawda, Linscott?

 


- Oni mnie uwielbiają. Gdyby nie ja nie mieliby co robić, a tak próbują zapanować nad nastolatką z problemem kontrolowania gniewu. - stwierdza, podnosząc się szczęśliwa, iż mogła kogoś od dawna zdenerwować. Gaia była zbyt opanowana, nic nie robiła, kiedy Nadine próbowała ją zaczepić. Po czym wychodzi, trzaskając głośno drewnianą powłoką.  

 

~*~   

*fragment piosenki ''Arshad - Nightmare''

 

Comment Log in or Join Tablo to comment on this chapter...
~

You might like acmaia's other books...