Yuuri x Yurio||Yaoi||Two Shot

 

Tablo reader up chevron

Część 1

# Na potrzeby tego czegoś Yurio ma tylko pięć lat mniej od Yuuriego#

– Victor, naprawdę możesz wracać do Rosji. Ta kontuzja... Nie wezmę już udziału w zawodach.

Można to uznać za ich pożegnanie, bo żadnego innego nie było. Kiedy kolejnego ranka się obudził, ani Rosjanina, ani jego rzeczy nie było już w domu. Przez tydzień, od momentu, kiedy powiedział Victor'owi o swojej kontuzji, przygotował się psychicznie do odejścia szarowłosego, więc nie rozpaczał zbytnio po jego odejściu, ale mimo wszystko, to bolało. Przez kilka kolejnych dni Yuuri po prostu pałętał się po mieszkaniu bez celu. Z wybawieniem przyszła rozmowa telefoniczna z Yurio, która odbyła się dzień przed zniknięciem Victor'a. Młodszy Rosjajnin żalił się, że Yakow odszedł na emeryturę i teraz musiał szukać nowego trenera. Prawie natychmiast złapał swój smartphone i z uśmiechem wybrał numer do przyjaciela.

– Halo? – Gdy usłyszał zaspany głos nastolatka, uderzył się w czoło.

– Obudziłem cię, prawda? – spytał, starając się przypomnieć sobie jaka jest różnica czasowa między Petersburgiem, a Hasetsu.

– Wiesz... To, że u ciebie jest południe, nie znaczy, że cały świat stoi na nogach – warknął blondyn, najwyraźniej rozbudzony.

– Naprawdę cię przepraszam Yurio. – Zaczął pospiesznie brunet.

– Z jakiej okazji budzisz mnie o ósmiej, kiedy chciałem się porządnie wyspać?

– Naprawdę nie chciałem zafundować ci takiej pobudki...

– Mógłbyś wreszcie przejść do rzeczy? – spytał lekko zirytowany.

– Huh? Ah tak! – Yuuri zamilkł na chwilę, przypominając sobie cel rozmowy. – Więc... chciałem zapytać czy nadal szukasz trenera.

– Ehh... – Westchnął ciężko Rosjanin. – Poczekaj, muszę chwilkę pomyśleć. Mój mózg nie pracuje o tak wczesnej porze. – Po tych słowach Yuuri usłyszał w słuchawce kolejne westchnięcie. – Kurwa... Najpierw budzi człowieka o tak wczesnej godzinie, a potem jeszcze zmusza go do myślenia – mamrotał, najwyraźniej do siebie. – Nikogo jeszcze nie znalazłem.

– A co ty na to, żebym to ja ciebie trenował? Wiesz, nie musisz od razu odpowiadać, możesz się zastanowić...

– Spoko. – Yurio przerwał jego trajkotanie. – Pewnie i tak nie znajdę nikogo lepszego niż ty.

Od tego momentu Yuuri z Japonii trenował Yuriego z Rosji. 

*Rok później*

  — Halo! Ziemia do Yurio! — Japończyk pomachał przed oczami blondyna.

— Huh? Co się stało? — spytał nastolatek wytrącony z zamyślenia.

— Zamierzasz siedzieć tak do jutra czy może pójdziemy świętować twoje zwycięstwo? — zapytał ponownie brunet rozbawiony miną młodszego.

— Czemu by nie... — Stwierdził obojętnie, kładąc się wygodnie na sofie.

Yuuri znów zachichotał. Od kiedy zaczął trenować młodego łyżwiarza, ten z dnia na dzień coraz bardziej oczarowywał Japończyka nie tylko jazdą, ale samą swoją osobą. Blondyn, w ciągu minionego roku, zmienił się nie do poznania. Jego włosy, po ich ścięciu, układały się w artystyczny nieład, podobnie jak te Katsuki'ego. Poza tym, chłopak nabrał masy mięśniowej i zrobił się wyższy. Nie przypominał Yuuri,emu już nastolatka, ale mężczyznę. Jednak nie tylko Yurio się zmienił, ale również sam brunet. Stał się nie tylko bardziej otwarty, ale również odważniejszy. Zawsze gdy gdzieś wychodził ubierał garnitur i zazwyczaj zaczesywał grzywkę do tyłu, co sprawiło, że wyglądał zdecydowanie poważniej.

— Proponujesz coś? Nie obywam się w tych tutejszych restauracjach czy klubach coś? Ciężko w to uwierzyć, skoro mieszkam tu od roku. — Zaśmiał się ponownie Yuuri.

— Restauracja hotelowa jest całkiem niezła — opowiedział mu wymijająco blondyn.

— Pomyślałem, że wymyślisz coś bardziej... — Ugryzł się w język zanim powiedział "romantycznego", a Yurio spojrzał na niego zaskoczony. — Ekstrawaganckiego.

— Po co silić się na ekstrawagancję? Ja uważam, że w takich wypadach chodzi o to żeby po prostu się najeść.

— Dobra, nieważne. Po prostu już chodźmy. — Katsuki westchnął zrezygnowany.

Na prawdę spodziewał się po chłopaku czegoś bardziej wymyślnego. Wygrana Grand Prix była zdecydowanie powodem do świętowania, a Yurio zachowywał się jakby zdobycie złotego medalu nie robiło na nim żadnego wrażenia. Wydawać się mogło, że Yuuri cieszył się bardziej niż jego podopieczny, jednak były to tylko pozory. Szczęście Rosjanina tłumione było przez strach. Strach przed wyznaniem własnych uczuć. Otóż blondyn obiecał sobie, że jeśli wygra zawody, wyzna swojemu trenerowi co do niego czuje, a w tej sztuce nie był mistrzem. Nie wiedział nawet jakim cudem zaczął darzyć Japończyka tak silnym uczuciem i strasznie bał się, że ten tego nie odwzajemnia.

— Powiesz mi co cię trapi? — spytał Yuuri po raz kolejny wytrącając podopiecznego z głębokiego zamyślenia.

— Co? — Zaskoczony Yurio nie miał pojęcia o czym mówił brunet.— Sprawiasz wrażenie, jakby wygrana w Grand Prix w ogóle cię nie cieszyła.

— Cieszy mnie... Po prostu jestem trochę zdenerwowany — wydukał blondyn, grzebiąc widelcem w talerzu.

— Czym? Przed chwilą wygrałeś złoto i jesteś zestresowany? — Zaśmiał się Katsuki.

— Mógłbyś się nie śmiać? — warknął chłopak. — To nie jest zabawne.

—To powiedz mi co się stało — Japończyk natychmiast spoważniał.

— Nie chcę o tym rozmawiać... Nie tutaj.

— Kiedy wrócimy do apartamentu?

— Nie wiem... Może — Yurio zaczął szybko jeść zamówione danie, dając tym samym znać, że rozmowa się skończyła.

Przez resztę posiłku żaden z nich nie odezwał się nawet słowem, a kiedy ostatnie kawałki mięsa zniknęły z talerzy, wrócili do mieszkania. Był to przestronny apartament z dużą łazienką i dwoma obszernymi łóżkami postawionymi symetrycznie w rogach pokoju. Beżowa pościel współgrała z ciemnym drewnem, z którego wykonane były meble. Na wykonanych z tego samego materiału etażerkach, stały małe lampki nocne w kształcie grzybów. Łazienka za to urządzona była w bieli. Nie było w niej nic wyjątkowego. Wanna, duży prysznic, umywalka z zawieszonym nad nią lustrem i toaleta, wszystko w bieli.

— Yurio — zagaił Yuuri, kiedy blondyn znów wygodnie ułożył się na kanapie.— Miałeś mi o czymś powiedzieć.

Katsuki zdjął z siebie marynarkę i odwrócił się do chłopaka, który cicho pochrapywał. Z pewnością, że Rosjanin zasnął, brunet poszedł do łazienki, jednak Yurio wcale nie spał, lecz unikał trudnej odpowiedzi na równie trudne pytanie. 

*****

  Yurio leniwie przetarł oczy i podniósł się z wygodnego łóżka. Kiedy z jego ramion opadła ciepła pierzyna, jego ciało przeszył chłód. Blondyn zauważył, że ma na sobie jedynie jasne bokserki. Zmusił do pracy mózg, który zaraz po przebudzeniu nie pracował tak jak powinien. Pamiętał, że zasnął na kanapie w ubraniach. Pomyślał, że zapewne Yuuri go rozebrał i przeniósł na łóżko. Rosjanin poczuł rozlewające się po policzkach ciepło. Chłopak złapał za telefon i odpalił funkcję lustra, sprawdzając przy okazji godzinę. Na jego policzkach widniały dwa, soczyście czerwone rumieńce, które powiększyły się kiedy je zauważył. Odrzucił na bok telefon i ukrył się w pościeli.

— Zachowuję się jak nastoletnia dziewica — pomyślał. — Rumienię się na samą myśl o Yuuri'm.

— Kurwa... — jęknął cicho i wygrzebał się z pościeli.

Yurio zerknął w stronę drugiego łóżka, na którym nadal głęboko spał zakopany w pościeli brunet, co zaskoczyło Rosjanina, gdyż trener za zwyczaj wcześniej niż wpół do jedenastej. Blondyn podniósł się z łóżka i złapał za pierwsze lepsze ubrania, by po szybkim ubraniu ich wybrać się na lodowisko. Jazda figurowa pomagała mu się odstresować, przynajmniej zazwyczaj. Postanowił zacząć od Agape, jednak z każdym kolejnym fragmentem było coraz gorzej. Nie wychodziły mu skoki, mylił rotację, potykał się i popełniał masę innych błędów. Kiedy nie udał mu się Salchow, położył się na lodzie i zaklął pod nosem.

— Cholera, jestem do dupy — mruknął, myśląc, że jest sam.

— Wcale nie jesteś, po prostu nie możesz się skupić. — Usłyszał znajomy głos. — Wstawaj z tego lodu, bo się przeziębisz.

Rosjanin zerwał się z miejsca i zauważył uśmiechniętego od ucha do ucha Yuuri'ego, który opierał się o bandę. Znów rozłożył się na tafli.

— Może i dobrze — burknął. — Przynajmniej nie zrobię kolejnego układu jeśli będę przeziębiony.

— Przesadzasz Yurio. Wstawaj i spróbuj jeszcze raz. — Zachęcał go trener.

Blondyn niechętnie podniósł się z lodu, ale widząc pokrzepiający uśmiech Japończyka, znów poczuł przypływ energii. Bezbłędnie przejechał cały układ, a następnie wykonał kilka skoków i kółek. Niestety, wykonując ostatniego Salchow'a, omsknęła mu się noga. Blondyn runął na gładką powierzchnię lodu z piekącym bólem w kostce.

— Yurio?! Nic ci nie jest?! — krzyknął Katsuki wbiegając na lód.

— Nic się nie stało —Yurio próbował się podnieść, ale ból skutecznie mu to uniemożliwił.

Kiedy brunet dobiegł do podopiecznego, udało mu się go podnieść, a potem zaprowadzić do szatni. Kiedy usadził Rosjanina na ławce, delikatnie uwolnił jego pulsującą bólem stopę z łyżwy. Uważnie przyjrzał się kostce i pokręcił głową ze smutkiem.

— Niestety to wygląda na skręcenie — powiedział, podnosząc głowę i zatrzymując wzrok na zielonych tęczówkach Yurio. —Trzeba z tym jak najszybciej iść do lekarza.

Blondyn kiwnął głową Nie próbując się nawet wykłócać. Takie niby niewinne skręcenie kostki, zakończyło karierę Japończyka.

— Dasz radę wstać? — Zapytał Katsuki zdejmując łyżwę też z drugiej nogi podopiecznego.

Chłopak kilka razy spróbował unieść się z ławeczki, ale próby skończyły się fiaskiem.

— Kurwa —syknął, znów uderzając tyłkiem o twarde siedzenie.

— Chodź, pomogę ci. — Yuuri złapał blondyna pod ramionami, pociągnął go w górę i postawił na nogi.

Powoli ruszyli w stronę wyjścia, ale mimo pomocy trenera, Yurio poruszał się strasznie powolnie. Cicho śmiejąc się pod nosem, brunet schylił się lekko i wolną ręką ugiął w kolanach nogi młodszego, a potem bez problemu uniósł go.

— Co ty robisz?! — krzyknął zaskoczony Rosjanin znów się rumieniąc.

— Tak będzie wygodniej i szybciej — zaśmiał się Katsuki i sprężystym krokiem ruszył przed siebie.

Blondyn zrezygnował z prób oporu i założył ręce na szyi mężczyzny, a następnie wygodnie ułożył się w jego ramionach. Przez równomierne kołysanie się ramion Yuuriego, Rosjanin szybko opuścił realia i pogrążył się w głębokim śnie.

— Я люблю тебя* — wyszeptał po jakimś czasie Yurio, najwyraźniej bardzo angażując się w swój sen.

Niestety Japończyk nie zrozumiał z tego nic, bo jego rosyjski opierał się na rozmowie z lekarzem, gdzie i tak musiał się ratować angielskim, oraz na przekleństwach, które utkwiły mu w pamięci podczas trenowania blondyna. Yurio obudził się, kiedy zaraz po dotarciu do apartamentu, ustało kojące kołysanie i zniknęło przyjemne ciepło, którym emanował Japończyk. Kiedy Rosjanin próbował otrząsnąć się po drzemce, brązowooki już dzwonił do lekarzy. Niestety, grafik każdego z nich był mocno napięty i tylko jeden z nich miał wolny, w miarę, odpowiadający Katsuki'emu termin.

— Niestety najbliższy wolny termin jest dopiero jutro, w samo południe — odezwał się Yuuri zdejmując marynarkę.— Naprawdę, lepiej byłoby, gdybyśmy pojechali z tym do szpitala...

— Nie chcę jechać do żadnego szpitala!

— Yurio... tak napra... 

  — Nigdzie nie pojadę! Daj mi święty spokój!

— Uspokój się... Ja po prostu nie chcę żebyś skończył tak jak ja. — Japończyk silił się na spokój.

— Spokojnie, nie skończę — mruknął pod nosem Rosjanin.

— Co tam miauczysz? — Brunet uniósł brew.

— Nie miauczę!

— To mruczysz. Wychodzi na jedno i to samo — powiedział, czyszcząc okulary.

— Mruczą i miauczą koty. Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, jestem człowiekiem.

— Dobra, dobra... — Okulary znów znalazły się na nosie Yuuri'ego, przysłaniając lekko brązowe tęczówki. — Ale uroczo wyglądałeś w tych kocich uszkach — uśmiechnął się.

— Wcale, że nie!

— Wcale, że tak. A przynajmniej moim zdaniem.

— Odklej z twarzy ten uśmiech, bo wyglądasz jak Victor — zaśmiał się blondyn, ale jego trener na prawdę przypominał teraz srebrnowłosego.

— Bardzo zabawne, wiesz? — powiedział ironicznie mężczyzna, a z jego twarzy natychmiast zniknął uśmiech.

— Naprawdę! Miał dokładnie taką samą minę, kiedy próbował cię zawstydzić, a ty wtedy robiłeś się czerwony jak burak.

— Przesadzasz. — Bronił się Yuuri, obchodząc dookoła kanapę i obejmując Rosjanina od tyłu.

Pod wpływem ciepłych ramion Japończyka, Yurio mimo woli zadrżał.

— Trzęsiesz się jak galaretka truskawkowa — szepnął mu do ucha brązowooki.

— Odwal się, dobrze?! — Blondyn zaczął się wyrywać.

— Już, spokojnie. Przestań się tak szarpać —zaśmiał się Katsuki, nadal nie wypuszczając chłopaka z obięć.—Watashi wa anata o aishite**— szepnął mu do ucha.

— Co? Wiesz, że mój japoński jest na poziomie twojego rosyjskiego.***

— Nic takiego — powoli odsunął się od podopiecznego.— Chcesz może coś do jedzenia? Jestem głodny.

— Może być. W sumie też bym coś zjadł. Weź mi cokolwiek, ale dużo.

Brunet wybrał numer do restauracji i zamówił tosty, smażone jajka z bekonem i kawę.

  * Oznacza to "Kocham Cię"

**  To również

*** Gadają po angielsku :)
¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥¥

Głowna publikacja : https://www.wattpad.com/342022631-yuuri-x-yurio-yaoi-two-shot-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-i

~LarraBlack

Comment Log in or Join Tablo to comment on this chapter...

Część 2

 Dzień minął spokojnie na oglądaniu telewizji. Niestety, Yuuri nie rozumiał nic z prawie każdego filmu, gdyż każdy z nich był po rosyjsku. Dopiero kiedy znaleźli jakiś kanał, o którego istnieniu Katsuki nawet nie widział, mężczyzna w końcu coś zrozumiał, ponieważ był on w całości po angielsku. Trafili na "Tajemnicę Brokeback Mouintain", jednak przez zagmatwaną fabułę, Japończyk zrozumiał tyle, że do wypasania owiec zatrudniono dwóch młodych mężczyzn, którzy zaczęli ze sobą sypiać, ale kiedy się rozstali, założyli rodziny, jednak gdy pewnego znów się spotkali, ich romans odżył. Na tym skończyło się rozumienie fabuły, bo brunet zasnął. Yurio obudził go dopiero godzinę później, kiedy zbliżała się godzina obiadowa, a na ekranie śmigały napisy końcowe. Ku zaskoczeniu Yuuri'ego blondyn po obejrzeniu filmu, wydawał się zaskoczony, wstrząśnięty i wzruszony, ale Japończyk wolał nie poruszać tego tematu i złapał po telefon, by zamówić coś do jedzenia.

— To na co masz ochotę?— zapytał młodszego.

— Pizza i cola? — Zaproponował Rosjanin.

— Jaką pizzę?

— Serową.

— Okej.— Zaczął szukać w kontaktach numeru do pizzerii. 

*****

  — Powiesz mi o co chodziło? — Zaczął Yuuri, wyrzucając puste kartony po pizzy.

— Huh? — Zaskoczony blondyn odwrócił wzrok od telewizora.

— Rano, lodowisko. — Sprecyzował Japończyk.

— Byłem po prostu zdenerwowany. Nie mogłem się skupić. — Jego wzrok znów powędrował w stronę ekranu.

— Czym byłeś tak zdenerwowany? — Mężczyzna drążył temat, wyłączając telewizor od prądu.

— Ej! Oglądałem to!

— Co cię tak zdenerwowało? — Powtórzył pytanie, siedząc przed Rosjaninem.

Yurio zastanowił się chwilę. Prędzej czy później i tak musiał mu powiedzieć. Przeczesał dłonią włosy.

— Chodzi o t-to, że... — Panika zaczęła zżerać go od środka.

— Spokojnie. Nie denerwuj się tak. — Yuuri próbował uspokoić blondyna.

— Bo... Ja... — Zacisnął oczy i wziął głęboki oddech. — Bojasięzakochałem! — Wyrzucił z siebie, nim zdążył się rozmyślić.

— O! Kto jest tą szczęściarą? — Uśmiech nie znikał z twarzy bruneta.

Policzki Rosjanina od razu przybrały barwę szkarłatu. Spodziewał się tego, ale nie spodziewał się, że będzie to tak upokarzające i bolesne jednocześnie.

— Wykrztusisz to z siebie? — Trener przerwał jego wewnętrzną walkę.

— No... Bo ja... No w tobie... — wydukał ledwo słyszalnie. Na twarzy Katsuki'ego odmalowało się zaskoczenie.

Blondyn schował twarz w dłoniach, mając wrażenie, że zaraz zapadnie się pod ziemię.

— Po co ja to mówiłem? — pomyślał. — Kurwa... Po chuj?!

Nagle na nadgarstkach poczuł mocny uścisk ciepłych rąk. Delikatne, lecz stanowcze szarpnięcie odciągnęło jasne dłonie od twarzy Yurio. Yuuri przyjrzał mu się. Młodzieniec wyglądał jak dorodny pomidor. Japończyk uśmiechnął się szeroko. Przybliżył się do nastolatka, najpierw muskając delikatnie jego usta swoimi, a następnie pogłębił pocałunek, wsuwając język między wargi turkusowookiego. Chłopak nie oponował, ale garnął się do oddawania pieszczoty. Odsunęli się od siebie, kiedy zaczynało brakować im powietrza. Japończyk poczochrał włosy podopiecznego, a potem go przytulił.

— Wiesz co? — szepnął mu do ucha.

— Hmm? — Nadal czerwony Rosjanin uspokoił oddech i teraz z lubością zaciągał się zapachem trenera

— Kocham cię, Yurio — powiedziawszy powoli, jakby z czcią, wetknął nos w blond kosmyki.

— Ja ciebie też — odpowiedział nastolatek, odsuwając się lekko, aby spojrzeć w brązowe tęczówki — Wydaje mi się, że to się zaczęło, kiedy zobaczyłem cię na lodzie po raz pierwszy. Tyle, że Victor był szybszy...

Na te słowa, Yuuri zaśmiał się głośno, a okulary zsunęły mu się na czubek nosa.

— O co chodzi? — Młodszy chłopak był zaskoczony tą reakcją.

— Nie było tego po tobie widać. Byłeś, delikatnie mówiąc... Nieprzyjemny.

— Bo... Ja.. No ten... — Blondyn zarumienił się speszony. — Po prostu stwierdziłem, że skoro nie ma szans na nic więcej niż przyjaźń, to zostaniesz moim wrogiem. To było dla mnie lepsze wyjście niż friendzone. Cała ta szopka z układem i powrotem do Rosji był tylko pretekstem do tego by was rozdzielić. Tak w ogóle, to czy... czy wy byliście ze sobą? — Zadał dręczące go od dłuższego czasu pytanie.

— Nie... To znaczy... Niby tak, niby nie. Nie umiem tego określić. Był moim idolem, inspirował mnie i motywował do walki, ale... Chyba nie było szansy na nic większego. Niby byliśmy zaręczeni, ale to by nie przeszło.

— Dlaczego?

— Wszystko przez ciebie. — Palce Japończyka błądziły po porcelanowej cerze Yurio. — Zupełnie zawładnąłeś moją głową. Tylko, że dopóki tutaj nie przyjechałem, wmawiałem sobie, że to tylko zauroczenie. Dużo czasu docierało do mnie to, że cię kocham.

— Liczy się to, że w ogóle dotarło.

Trwali tak jeszcze jakiś czas. Rosjanin napawał się ciepłem i zapachem trenera, który nieprzerwanie gładził go po blond czuprynie i co jakiś czas mruczał coś do ucha.

— Jestem ciekawy...— Zaczął Katsuki, ziewając głośno.— Która jest godzina...

Yurio zerknął na telefon, który drzemał w kieszeni bluzy. Wyświetlacz zaświecił się i cyfrowy zegar wskazał okolice ósmej wieczorem.

— Jak ten czas minął? — Zaskoczony blondyn schował smartphone na miejsce.

— Nie wiem. — Pocałował go w czoło. — Wiem za to, że na pewno nie był czasem straconym.

Jeszcze raz pocałował podopiecznego, a następnie położył się na łóżku i przyciągnął go do siebie. Pomimo zaskoczenia i zażenowania, Yurio wtulił się w bruneta i mruknął z przyjemnością kiedy długie palce przejechały po jego kręgosłupie.

— Kocham cię — wyszeptał Katsuki, ale blondyn już spał.  
 

*****
 

  Kolejny dzień był co najmniej interesujący. Yurio przez pół dnia udawał, że nie może chodzić, tylko po to by uzyskać pomoc Japończyka i móc chłonąć bijące od niego ciepło. Jednak kiedy do drzwi zapukał lekarz, chłopak krzyczał byleby Yuuri nie wpuścił mężczyzny do apartamentu.

— Dlaczego mam mu powiedzieć, że ma wracać? — Brunet przyglądał się Rosjaninowi.

— Bo mi nic nie jest — wyparował szybko Yurio.

— Jak to?! — Katsuki zaskoczony wprost podskoczył.

— Ja... po prostu chciałem mieć pretekst, żeby... eeee... no wiesz... — Zaczął żałować ścięcia włosów gdyż nie mógł ukryć pod nimi rumieńców.

— Żartujesz sobie. — Niedowierzał Yuuri.

— Czy wyglądam jakby tak było?

Japończyk zaśmiał się krótko, a potem podszedł i poczochrał blond kosmyki. Siedzieli w ciszy, czekając aż lekarz pomyśli, że ich nie ma i po prostu odejdzie mając innych pacjentów. Ten czas minął im szybo na wzajemnych przekomarzankach, wygłupach i pocałunkach.

*Tajemnica Brokeback Mouintain-Nie wiem czy dobrze napisałam, nie miałam pomysłu na inny film bo dawno nie oglądałam filmów A to jest jedyny który zapamiętałam bo go strasznie lubię. To jedyny film który mogę oglądać w kółko.

Głowna publikacja : https://www.wattpad.com/342031360-yuuri-x-yurio-yaoi-two-shot-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-ii

~LarraBlack♥♥♥♥♥

Comment Log in or Join Tablo to comment on this chapter...
~

You might like LarraBlack's other books...