| kids in the dark |

 

Tablo reader up chevron

wstęp

Noc była zdecydowanie jej porą. Wymykała się wtedy z mieszkania oknem balkonowym i ‘pożyczając’ auto ojca krążyła po niewielkim mieście, za każdym razem pragnąc ucieczki. Zatrzymywała się na drodze stanowej i obejmując się chudymi ramionami, spoglądała w dal. Z pewną dozą tęsknoty, a także strachu. Przecież w każdej chwili mogła spakować swoje rzeczy do bagażnika i zniknąć. Ludzie bardzo szybko zapomnieliby o Jasey Rae. Może rodzice by się poddali i nawet nie próbowali jej szukać. Wtedy Jasey dostałaby to, czego zawsze tak bardzo pragnęła – odzyskałaby utraconą wolność.

Jednak za każdym razem, kiedy srebrzysty księżyc był jej jedynym świadkiem, wracała do auta i zawracała w stronę znienawidzonego miasteczka, ponownie klucząc między kolejnymi uliczkami. Chciała wrzeszczeć, chciała uciec, biec ile sił w nogach. Pozwolić aby gromadzona złość w końcu znalazła ujście. Zmęczona wracała do domu i, zrzucając kwiecistą sukienkę, kryła się w ciepłej pościeli. Przymykała ciężkie powieki i odpływała do innego świata.

Przewracając się z boku na bok, nie mogąc przy tym znaleźć sobie odpowiedniego miejsca w końcu wytoczyła się z łóżka i usiadła na parapecie, spoglądając w dół. Gdyby rzuciła się w ciemność zapewne skończyłoby się na kilku złamaniach – nic, na czym by jej zależało. Jasey Rae ceniła swoje kości tak, jak ceniła swoje marne życie.

Jasey Rae miała dla kogo żyć. Jednak nie miała dla kogo zostać…

Niepewnie sięgnęła po telefon i niemalże machinalnie wybrała pierwszy numer z listy połączeń. Odbiorca przywykłszy do nocnych rozmów z Jasey, odebrał po trzecim sygnale.

- Calum, ja wiem, że jest późno. Ale znowu chcę stąd uciec.  

 

Comment Log in or Join Tablo to comment on this chapter...
~

You might like jo.'s other books...